Piątek, 2012.05.18 Alicji, Edwina, Eryka

Strachy i lęki współczesnej Polski - rozmowa z Edytą Szulc

ksiega_strachu_2_okladka
Edyta Szulc z Agencji Wydawniczej Runa opowiada o dwutomowej antologii Księga strachu. Dwa zbiory opowiadań zawierające po dwanaście krótkich form autorstwa polskich twórców fantastyki ukazały się 26 listopada nakładem Agencji Wydawniczej Runa. Wśród tekstów zamieszczonych w Księgach znajdują się m.in. Drzwi Do... Ewy Białołęckiej, Ulica Anny Brzezińskiej, Krew na ich rękach Jakuba Ćwieka, A szczyt, normalnie, rozpieprzony! Eugeniusza Dębskiego, Bracia Strachy Witolda Jabłońskiego, Mój przyjaciel Kaligula Jacka Piekary oraz Miasto grobów. Uwertura Wita Szostaka.


- Skąd wziął się pomysł stworzenia antologii Księga strachu i jak to się stało, że ukaże się ona w dwóch tomach?

- Zgłosili się do nas debiutanci, którzy nie publikowali dotąd w Runie, ze zbiorem horrorów. Ponieważ wydana w ubiegłym roku Księga smoków odniosła duży sukces, zdecydowałyśmy się pójść za ciosem i zrobić coś podobnego w stylu: podobną formę edycji, podobną szatę graficzną i wielkość, natomiast zaproponować inną treść, ponieważ poprzednią antologią mogłyśmy poniekąd zadowolić czytelników zainteresowanych tematyką smoków i czystą fantasy.
Ponieważ niektóre z horrorów przedstawionych nam przez nowych autorów były bardzo fajne, zdecydowałyśmy się wykorzystać te teksty. Później zapraszałyśmy do udziału w tym przedsięwzięciu innych autorów, którzy mogliby mieć coś ciekawego do powiedzenia na temat szeroko pojętego strachu. Każde zaproszenie rodziło kolejne pomysły na udział następnych pisarzy i nagle okazało się, że nawet jeśli niektórzy nam odmówią lub zrezygnują i tak zbierzemy zbyt wiele tekstów jak na jeden tom. Dlatego antologia liczy dwa: tak wielu autorów zgodziło się wziąć udział w tym przedsięwzięciu.

- W jaki sposób dobierały panie autorów, którzy mieliby napisać tekst do antologii?

- Bardzo starannie, zastanawiając się, jak ubogacić ten zbiór. Zależało nam na tym, żeby były to różnorodne teksty i udało nam się uzyskać taki efekt, że znalazły się w tej antologii zarówno klasyczne horrory, jak i delikatnie muśnięte piórkiem grozy opowieści niesamowite. Pomiędzy nimi mamy sensację i opowiadania psychologiczne. Trafiają się historie, gdzie głównym bohaterem jest wampir czy wilkołak, ale są też takie, przypominające stylem Kinga, gdzie straszą skrzypiące drzwi i coś, co jest za tymi drzwiami.

- Każdy z tomów liczy blisko 500 stron, w każdym jest 12 opowiadań, czyli niektóre z opowieści mogą być wręcz nowelami. Kto pokusił się o dłuższą formę? Może któryś z młodych autorów?

- Zdecydowali się na to raczej autorzy, którzy mają już na swoim koncie więcej tekstów. O ile pamiętam dłuższe teksty napisali: Anna Brzezińska, Maciej Guzek, Anna Kańtoch i Wit Szostak.

- To ostatnie nazwisko zaskakuje w antologii opowieści, których głównym bohaterem jest strach.

- Szczerze mówiąc bardzo namawiałam Wita, żeby coś takiego napisał. Przekonywałam go, że być może jest to jedyna okazja, żeby napisał opowieść czy opowiadanie o strachu. Jego książki są na tyle odległe od tego tematu, że - mówiłam mu - jeżeli wymyśli coś na ten temat, na pewno wszyscy się zdziwią. Wit najpierw twierdził, że na pewno mu to nie wyjdzie i że nie jest to temat dla niego, a później napisał bardzo piękny i poetycki tekst, który nazwałabym opowieścią niesamowitą. W tej historii znajdują się przerażające obrazy, niezwykle filmowe, które w trakcie lektury stają czytelnikowi przed oczami. Są one przerażające z powodu naszych wyobrażeń i przemyśleń na temat opowiadanej historii. Kamil Śmiałkowski ujął to w ten sposób, że powstało opowiadanie o żalu, smutku i strachu Polaków po śmierci papieża. Wit napisał piękną historię o królu Polski, który umiera i zostawia swoich poddanych. Ale, zanim umrze, jeszcze nie raz i nie dwa pomaga im. Rzecz dzieje się współcześnie, po roku 1989, kiedy Polacy zdecydowali się wybrać króla, a teraz ten król właśnie umiera. Niewiarygodna rzecz, muszę pani powiedzieć, i naprawdę aż ciarki chodzą po plecach w trakcie czytania, choć nie jest to horror, żadna klasyczna opowieść o wilkołaku. To opowieść o naszych wewnętrznych lękach i niepokojach.

- Jak wypadli autorzy mniej znani na tle takich tuzów polskiej fantastyki jak Ewa Białołęcka, Jacek Piekara czy Witold Jabłoński?

- Świetnie, napisali bardzo dobre teksty. Miałyśmy wybór, ponieważ przynieśli nam sporo opowiadań, więc zdecydowałyśmy się na publikację najlepszych, jedno strasznie utkwiło mi w pamięci i do tej pory chodzi po głowie, to naprawdę przerażające opowiadanie grozy.

- Czy któryś z autorów debiutujących w Runie przygotowuje dla wydawnictwa większą formę literacką?

- Tak, z jednym z tych autorów - Mariuszem Kaszyńskim - nawiązałyśmy współpracę. Sprawa jest o tyle zabawna, że najpierw rozmawialiśmy o książce, którą do nas wysłał, a dopiero później o opowiadaniach. Czyli działo się to troszkę od końca. Kaszyński przysłał nam duży fajny horror, więc postanowiłyśmy go namówić przed premierą powieści na opublikowanie jakiejś krótszej formy. Napisał kilka opowiadań do tego zbioru i wybrałyśmy dwa najlepsze, napisane w odmiennej stylistyce. Wiążemy z tym autorem duże nadzieje. Zapowiedź jego pierwszej książki jest już na naszej stronie i ukaże się ona niebawem, choć jeszcze nie w tym roku.

- Czy opowiadania były dobierane do poszczególnych tomów według jakiegoś klucza? Czy różnią się na przykład tematyką lub klimatem?

- Nie, starałyśmy się dobrać teksty w taki sposób, aby w każdym tomie znalazło się coś miłego dla czytelników o różnych upodobaniach. Starałyśmy się, żeby oba tomy były równorzędne, żeby w każdym znalazły się teksty autorów już uznanych i teksty autorów piszących dla nas po raz pierwszy czy mniej popularnych. Obie części Księgi strachu są również tak samo cenne pod względem zawartości: w jednej i drugiej jest troszkę grozy, w obu znalazło się troszkę niesamowitości, w każdej są opowiadania wojenne, zahaczamy też troszkę o historię w jednym i w drugim tomie.
Większość opowiadań dzieje się jednak tu i teraz, we współczesnej Polsce. Bohaterowie mają polskie imiona i nazwiska, czasami można rozpoznać konkretne miasta, w których rozgrywa się akcja, choć nie są wymienione z nazwy. U Wita Szostaka akcja dzieje się w Krakowie, w pozostałych tekstach też często można zidentyfikować opisywane miejsca. Witold Jabłoński również napisał "polskie" opowiadanie o bardzo współczesnym kontekście politycznym. Krzysztof Piskorski z kolei w konwencji horroru opisuje upiorny odwrót Polaków spod Moskwy w 1812 roku. Jacek Komuda zabiera nas w podróż do Polski szlacheckiej, a Wojciech Orliński pozostaje we współczesnej Warszawie. Maciej Guzek stworzył niesamowitą wizję współczesnego zamętu religijnego. Ale przecież nie wszyscy trzymają się wyłącznie polskich klimatów. Anna Brzezińska napisała tekst właściwie o historii Europy Środkowej podczas kilku ostatnich dekad, ale o tyle nietypowy, że przefiltrowała ją przez konwencję fantasy i mit o zaginionej rasie, którą tutaj są Żydzi. Inni autorzy wyprawiają się jeszcze dalej: Eugeniusz Dębski aż pod Kilimandżaro, Anna Kańtoch do Ameryki w czasach prohibicji, Jacek Piekara do starożytnego Rzymu, a Jakub Ćwiek do pogrążonego w wojnie Wietnamu.
Oczywiście są to różne fabuły, ale dzieliłyśmy je w taki sposób, żeby każdy tom bronił się jako samodzielna całość i żeby czytelnik był usatysfakcjonowany nawet jeśli nie będzie posiadał drugiego tomu.

Rozmawiała Magdalena Walusiak
Projekt i realizacja: direktpoint