Wtorek, 2017.06.27 Cypriana, Emanueli, Władysława

Jak to na wojence

Portret kota
Trzask, łomot, hurgot, krwawa jatka, pożoga…uszy przeszywa ci wściekły warkot, w powietrzu fruwają kłęby sierści i kurzu. A co to takiego? Klęska żywiołowa? Katastrofa ekologiczna? Wróg odwieczny zaatakował ojczyznę kochaną z nieba, z lądu i z morza? A nie! To twoje Koty walczą ze sobą do krwi ostatniej. Znaczy bawią się niebożątka.

Jeśli masz więcej niż jedną sztukę Śierściucha na stanie, to w zasadzie permanentnie żyjesz na polu bitwy. Konkretnie - przeważnie na pierwszej linii działań wojennych. Tak się bowiem składa, że twoje Kotki Ukochane, jeżeli akurat nie śpią ani nie jedzą, to zasadniczo lubią się trochę zabawić. Chętnie twoim kosztem.

Pal sześć jeżeli Domowych Wojowników jest nie więcej niż dwa egzemplarze. Wtedy jest szansa na to, że zawsze jeden z nich śpi. I drugi nie ma z kim walczyć, więc z konieczności, w oczekiwaniu na prawdziwą zabawę, skraca sobie czas nękając cię tylko pomniejszymi rozrywkami. A to przegryzie kabel zasilacza twojego laptopa, a to ściągnie z okna firankę, to znowu strąci doniczkę z parapetu. Ot takie drobne facecje, o których nawet nie warto wspominać.

Gdy jednak poziom twojego szaleństwa osiągnął Trzy Ogony i więcej (patrz: „Trzy Koty w szaleństwo”), o, wtedy sprawa jest poważna. Śmiało można powiedzieć, że prawie zawsze, z trzech kocich mieszkańców twojego domu, dwa toczą ze sobą bitwę.

A futrzasta walka wręcz to nie przelewki. I nieprzygotowane jednostki gatunku ludzkiego może przyprawić o zawał serca. Bowiem na czas bitwy Koty zamieniają się krwiożercze bestie. Terminator i Człowiek Demolka w jednym to mało powiedziane.

Wygląda to mniej więcej tak: zaczyna się jak w klasycznym horrorze, cisza, spokój, ptaszki ćwierkają, słonko świeci, sielsko, anielsko…Koty śpią. Twój instynkt samozachowawczy również. Jak kto głupi spokojnie wykonujesz swoją pracę, albo nawet (o zgrozo!) relaksujesz się przy aktualnie zalecanej przez uznane autorytety lekturze…

Nagle błogosławioną ciszę przerywa warkot przypominający dźwięk nadlatujących bombowców. Się zastanawiasz - a cóż to słyszą moje piękne uszy? Nie zdążysz sam sobie udzielić odpowiedzi, gdy w ślad za dźwiękiem do pokoju w huraganowym tempie wtacza się kłąb.

Na kłąb składają się Koty - sztuk dwie. Z wspomnianego kłębu wydobywa się wściekły warkot, dla urozmaicenia przerywany od czasu do czasu wizgiem, oraz dwa egzemplarze spuszonych ogonów i dwa komplety uzbrojonych w pazury, rozczapierzonych łap. Nad kłębem unoszą się w powietrzu mniejsze kłębki wyrwanej sierści. Z przerażeniem widzisz jak twoje Mruczusie Kochane z charkotem rzucają się sobie zębami do gardła. Jeśli masz nieszczęście pierwszy raz obserwować ten krwawy spektakl, w tym momencie odbiera ci mowę i na chwile przed omdleniem zdążasz jeszcze sięgnąć po słuchawkę telefonu, żeby zadzwonić po pogotowie reanimacyjne dla rozerwanych na strzępy wojowników.

Na sekundę przed twoją ostateczną kompromitacją Dranie zmieniają jednak taktykę walki i z zapasów (bo, to były zapasy!) przerzucają się na boks. Teraz dla odmiany widzisz (i słyszysz), jak stoją na tylnych łapach, przednimi okładają się niemiłosiernie po łbach, a z ich gardzieli wydobywa się przerażający syk. W najwyższym zdumieniu konstatujesz, że o dziwo nie pozagryzały się nawzajem, a wręcz przeciwnie - mają się całkiem dobrze, nie broczą bynajmniej krwią, a jedyną „stratą” na polu walki są kłębki powyrywanej sierści. Dosyć zresztą sprawiedliwie rozdzielone. Czyli klasyka. Jak zwykle wyszedłeś na kretyna.

Przy następnej bitwie już nie jesteś taki głupi. Ze stoickim spokojem robisz swoje pośród odgłosów bitewnych i tylko czasami interweniujesz zabierając z pola walki różne cenne przedmioty, w tym siebie. Bo jakoś tak się dziwnie składa, że pierwsza linia działań wojennych prawie zawsze obejmuje miejsce w którym aktualnie przebywasz.

Jeśli jednak myślisz, że aby ze swojego życia wyeliminować element bitewny wystarczy mieć na stanie nie więcej niż jednego Sierściucha, to jak zwykle jesteś w błędzie.
Samotny Kotek Kochany też chce się zabawić w wojnę. I z braku laku na towarzysza igraszek wybierze sobie ciebie.

Iza Jarska





Projekt i realizacja: direktpoint