Poniedziałek, 2017.05.29 Benity, Maksymiliana, Teodozji

Jako Kot i nie Kot

Portret kota
Nie do uwierzenia, ale są na świecie takie boże sieroty, które myślą, że wystarczy trochę pomieszkać z Kotem, żeby poznać jego upodobania. A nawet (o zgrozo!) rozpracować meandry futrzastego charakteru. Takim nieszczęśnikom należy się współczucie.

Czeka ich bowiem w życiu baaaardzo dużo bolesnych rozczarowań. Dlatego, że Kot osobowość i owszem ma (ho ho ho…), ale przecież nie po to, żeby ją byle człowiek mógł sobie rozszyfrować. Dlatego u Sierściucha wszystko jest odwrotnie niż, dajmy na to, u prostolinijnego psiaka. Pies (zwłaszcza duży i obśliniony) jak zadowolony to merda ogonem, jak chce przeprosić to kładzie uszy po sobie, jak zły to warczy. Itp., itd., itp…(cytując klasyków). Kocur zaś - macha ogonem z wściekłości, kuli uszy do tyłu z tego samego powodu, a gniew sygnalizuje syczeniem. Już z tego samego widać właściwie, że Kot zwraca się do człowieka głównie wtedy, gdy chce mu okazać swoje niezadowolenie. Z Jego punktu widzenia to dosyć oczywiste. Jak jest dobrze - to o czym tu gadać. Poza tym nadmiar pochwał mógłby człowieka tylko rozzuchwalić. Rozbabrał by się jeden z drugim, rozochocił do obrzydzenia i jeszcze by pomyślał, że ma jakieś prawa (zgroza!). A przecież już nawet mały Kotek wie, że człowieka, żeby służył jak należy i znał swoje miejsce, należy trzymać w stanie permanentnej frustracji i w żadnym razie nie wolno mu pobłażać.

I trzeba przyznać, że co jak co, ale to się Kotom znakomicie udaje. Zawsze! Ileż to razy czułeś się przez Niego jak kretyn?...Czy jest na przykład coś bardziej żałosnego niż przymilne wołanie kogoś, kto słyszy, a nie przychodzi? Nawołujesz Drania słodkim głosem, tokujesz jak szalony, starasz się swojemu wabieniu nadać jak najbardziej zachęcające tony. Gardło sobie zdzierasz. A ten nic. Zimna obojętność i tzw. totalna olewka (a słuch Skubany ma dobry, jak Mu trzeba to usłyszy najlżejszy szelest). Czujesz wtedy frustrację? I owszem. Jesteś wtedy palantem? Wzorcowym! Marzysz wtedy o dużym, nawet obślinionym (a niech tam) psie i jego wiernym spojrzeniu? Jak diabli. Obiecujesz sobie wtedy, że wyrzucisz niewdzięcznika na zbity pysk, a na jego miejsce kupisz sobie rybki w akwarium (wprawdzie również raczej nie przyjdą na zawołanie, ale przynajmniej na pewno są głupsze od ciebie). Zżymasz się, zżymasz, zżymasz, a potem i tak grzecznie wracasz do swoich obowiązków, zaczynając od przeglądu kuwety, a na kocich miskach kończąc. Czyli jak zwykle. I o to właśnie chodzi.

Kot jednak czasami potrafi być „ludzkie panisko”. I lubi cię stymulować, żebyś się Mu nie zastał. Na takie okazje wprowadza, więc rozwiązania niestandardowe. Krótko mówiąc raz na jakiś czas twój Sierściuch z premedytacją sobie „psieje. Wtedy nieoczekiwanie, ot tak, postanawia na przykład pogryźć jakąś przyjemną plastikową powierzchnię, dajmy na to kabel do istotnego dla domu urządzenia. Albo Bardzo Ważny Dokument (też przyjemna robota). Innym znowu razem bawi się z tobą w aportowanie. Ale żebyś nie zapomniał tak do końca, z kim masz do czynienia, zabawa polega na tym, że aportujecie oboje. To znaczy Kot, rzucony przedmiot i owszem przynosi, ale kładzie go daleko od ciebie i czeka żebyś po niego przyszedł (w najbardziej wyrafinowanym wariancie zabawy aportujesz tylko ty).

I tak w kółko. Już myślisz, że coś o Kocie wiesz, a tu niespodzianka. I znowu wychodzisz na kretyna. Czyli zgodnie z oczekiwaniem. Najlepiej zatem niczego się nie spodziewać, niczego nie oczekiwać, do niczego się nie przyzwyczajać. Wtedy może (ale tylko może) zostaną ci resztki godności.

W przeciwnym przypadku lepiej spraw sobie psa. Dużego i obślinionego.

Iza Jarska

Projekt i realizacja: direktpoint