<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://pozytywy.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title></title>
 <link>http://pozytywy.com/wywiady</link>
 <description>Artykuły z wybranej kategorii</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Dr Jabłoński: Według UE ślimaki to ryby</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/14731-dr-jablonski-wedlug-ue-slimaki-to-ryby</link>
 <description>&lt;strong&gt;Rozmowa z prawnikiem, specjalistą w dziedzinie prawa rolnego i prawa ochrony środowiska dr Maciejem Jabłońskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego na temat ślimaków uznanych przez UE za ryby.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;PAP: Od kiedy ślimaki są rybami? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Dr Maciej Jabłoński: Od początku lutego. Wtedy taką decyzję podjęła Komisja Europejska. Nasze ślimaki winniczki są od tej pory traktowane przez Unię Europejską jak ryby śródlądowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;PAP: Czy to znaczy, że hodowcy ślimaków będą odtąd traktowani jak np. właściciele stawów rybnych? Czy polscy przedsiębiorcy na tym skorzystają? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MJ: Rzeczywiście chodzi o to, żeby hodowla ślimaków była dotowana w taki sposób, jak dotowane jest rybołówstwo. O taką zmianę w prawie zabiegała Francja, w której rynek hodowli ślimaków i handlu nimi jest duży. W Polsce na pewno mniej przedsiębiorstw na tym skorzysta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;PAP: Czy Francuzi wywalczyli też to, że rybami stały się inne mięczaki, np. omułki albo małże?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MJ: Na razie nie. Na razie są one traktowane jak organizmy wodne, ale nie ryby. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;PAP: Czy naszym ślimakom winniczkom nic nie grozi? W Polsce gatunek ten jest chroniony przez większość roku. Dzikie winniczki można zbierać tylko w maju i tylko takie, które mają muszle o średnicy co najmniej trzech centymetrów. Czy decyzja Komisji Europejskiej tego nie zmieni?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MJ: Ponieważ jest to decyzja Komisji Europejskiej, a nie np. rozporządzenie Rady Unii Europejskiej, w każdym kraju członkowskim UE o szczegółach zbierania winniczków decyduje prawo krajowe. Dla nas decyzja ta oznacza tylko tyle, że możemy z funduszy unijnych, wydawanych w ramach naszych programów operacyjnych, część pieniędzy przeznaczonych na rybołówstwo przenieść na hodowlę i zbieranie ślimaków. Jakie to będą środki i kto będzie mógł je otrzymać, zależy od polskiego rządu. Takie sprawy będą regulować rozporządzenia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;PAP: Czyli Polakom nie robi większej różnicy to, czy winniczki to mięczaki czy ryby?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MJ: Nie sądzę. Gdyby w Polsce zmieniły się zwyczaje kulinarne i jedlibyśmy ślimaki zamiast ryb, to mogłoby mieć większe znaczenie. Póki co się na to nie zanosi. Na razie polscy przedsiębiorcy pozostaną więc raczej przy stawach z karpiami, do których będą nadal dostawać dopłaty. &lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/14731-dr-jablonski-wedlug-ue-slimaki-to-ryby#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/107">Kuchnia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/dotacje">dotacje</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/komisja-europejska">Komisja Europejska</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/prawo">prawo</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/ryby">ryby</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/slimak">ślimak</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/kuchnia">Kuchnia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/2635/preview" length="24082" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Fri, 19 Feb 2010 09:47:02 +0100</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">14731 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Sophia Loren ponownie na wielkim ekranie</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/14294-sophia-loren-ponownie-na-wielkim-ekranie</link>
 <description>&lt;strong&gt;- Rob zadzwonił do mnie i powiedział: &amp;quot;Jeśli nie zgodzisz się zagrać Mamy, to nie zrobię tego filmu&amp;quot;. Co mogłam odpowiedzieć na takie dictum? Zgodziłam się, oczywiście - opowiada Sophia Loren. Dzięki decyzji włoskiej gwiazdy Rob Marshall mógł zrealizować swój najnowszy film - musical &lt;em&gt;Nine - Dziewięć&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;To właściwie naturalne, że w jednej z głównych ról obsadzona została Włoszka, ponieważ obraz &lt;em&gt;Nine - Dziewięć&lt;/em&gt;, który miał filmową premierę w Stanach Zjednoczonych 18. grudnia ubiegłego roku, powstał na kanwie broadwayowskiego musicalu pod tym samym tytułem z 1982 roku, dla którego z kolei pierwowzorem było klasyczne dzieło Federico Felliniego &lt;em&gt;Osiem i pół&lt;/em&gt; (1963).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na marginesie warto dodać, że Sophii Loren nigdy wcześniej nie udało się bardziej zbliżyć do wielkiego włoskiego reżysera, który zmarł w roku 1993. - To było zawsze moim marzeniem - zagrać w filmie Felliniego. Ale nigdy do tego nie doszło - opowiada płynną angielszczyzną siedemdziesięciopięcioletnia Sophia Loren. - Naprawdę poruszyła mnie możliwość znalezienia się w kręgu jego świata. Fellini był czarodziejem kina. Jego śmierć była wielką stratą – mówi gwiazda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loren nakręciła blisko sto filmów w trakcie trwającej pięćdziesiąt dziewięć lat kariery na wielkim ekranie i nigdy nie unikała śpiewania przed kamerą. - Jestem  Neapolitanką - podkreśla nieco przekornie aktorka. - Zrobiłam wiele filmów, w których miałam jakąś piosenkę do zaśpiewania i zawsze wykonywałam je z przyjemnością - zapewnia. Tym razem chodzi o bardzo poruszający moment, w którym postać odtwarzana przez Sophię Loren wspomina w piosence swego syna jako małego chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dla włoskich aktorek życiowym marzeniem jest wystąpienie w amerykańskim musicalu - mówi Loren. - W naszej kinematografii nie ma właściwie musicali, ponieważ ich produkcja jest zbyt kosztowna. Musicale są po prostu amerykańskie i już.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;Nine - Dziewięć&lt;/em&gt; to opowieść o reżyserze filmowym (w tej roli Daniel Day-Lewis), który w poszukiwaniu inspiracji postanawia odnowić lub przewartościować związki z najważniejszymi w jego życiu kobietami. Są wśród nich żona, kochanka, muza, ulubiona scenografka i zarazem powierniczka oraz - rzecz jasna - matka. Sophia Loren nie była zaskoczona tym, że Rob Marshall poprosił ją, by wcieliła się w postać matki głównego bohatera. Jak mówi aktorka, takie role to teraz właściwie jej specjalność. - Dawnej, kiedy dziewczyna dorastała, stawała się matką i to była przewidziana dla niej rola - mówi Sophia Loren. - Dzisiaj kobiety mają do dyspozycji wiele możliwości układania sobie życia, zarówno jako matki, jak i w rozmaitych innych relacjach z otaczającym je światem. To się obecnie nieco zmieniło - dodaje aktorka. - Ale ja wciąż gram w ten sam sposób. To  jedyne, co potrafię robić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja postać w &lt;em&gt;Nine - Dziewięć&lt;/em&gt; to typowa włoska matka... - zaczyna Loren, ale zaraz urywa i poprawia samą siebie: - A właściwie nie. Matki są wszędzie takie same, na całym świecie. Moja bohaterka próbuje chronić swojego syna i ułożyć mu drogę w taki sposób, by mógł uniknąć problemów zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Syn nie prosi jej wcale o radę - ciągnie aktorka. - Ale matka cały czas jest przy nim. Czasem się na niego wścieka, kiedy jej nie słucha, a powinien. Jest taki moment w filmie, kiedy Guido musi podjąć decyzję dotyczącą czegoś, co jest dla niego bardzo ważne. Ale nie potrafi tego zrobić. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sophia Loren zauważa w tym podobieństwo do własnego życia. Aktorka ma dwóch synów, czterdziestoletniego dyrygenta (Carlo Ponti Jr) oraz trzydziestosześcioletniego scenarzystę i reżysera (Edoardo Ponti). Doczekała się już także dwójki wnuków. - Wyzwanie, jakim jest mówienie własnym synom, co mają robić, polega na tym, że nigdy nie jesteśmy pewni, czy mamy rację czy też mylimy się - mówi Loren. - Trzeba nadążać za życiem, podejmować z nim grę i próbować zrozumieć, kim naprawdę są nasze dzieci. Powinniśmy po prostu być z nimi przez cały czas i obdarzać je wielką miłością oraz wyrozumiałością, nawet jeśli czasem trudno to pojąć. Ale nie należy mówić dzieciom, jak mają żyć - dodaje aktorka śmiejąc się. - Pozwólmy im robić to, czego same chcą, jeśli to jest dla nich dobre. Synowie nie chcą słuchać matki, która mówi im, jak powinni postępować. Oni chcą żyć własnym życiem. Dlatego czasami w relacjach z dziećmi trzeba umieć ukryć swoje zamiary, udawać, że ze wszystkim się godzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mąż aktorki, producent Carlo Ponti, który zmarł przed dwoma laty, aż do swojej śmierci kierował jej karierą i doradzał żonie w sprawach zawodowych. Zrealizowali wspólnie ponad trzydzieści filmów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie aktorka jest bardzo zaangażowana w inny projekt związany z jej rodziną - gra w &lt;em&gt;La Mia Casa è Piena di Specchi&lt;/em&gt;, obrazie realizowanym przez włoską telewizję, który jest opowieścią o życiu matki Sophii Loren - Romildy Villani. Aktorka nazywa film &amp;quot;hołdem dla matki&amp;quot;. Scenariusz powstał na podstawie książki napisanej przez jej młodszą siostrę - Annę Marię Scicolone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matka Sophii Loren dorastała w Pozzuoli, małym miasteczku w pobliżu Neapolu. Jako nastolatka zwyciężyła w konkursie na sobowtóra Grety Garbo. Nagrodą była wycieczka do Hollywood i udział w przesłuchaniu do filmu, ale rodzice nie zgodzili się na ten wyjazd. Dziewczyna opuściła więc Pozzuoli i przeprowadziła się do Rzymu, gdzie poznała ojca Sophii Loren. Para nigdy się nie pobrała, a po narodzinach Sophii jej matka wróciła do Pozzuoli. Kika lat później związała się ponownie ze Scicolone i wkrótce na świat przyszła siostra aktorki Anna Maria.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja matka był artystką, pięknie grała na fortepianie - opowiada Sophia Loren. - Ale miała bardzo ciężkie życie od momentu spotkania z moim ojcem. Myślę, że to będzie bardzo poruszający film. Gdy opowiadamy autentyczną historię życia konkretnych ludzi, nie sposób się mylić, bo wszystko płynie wprost z serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Życie, które mogła przeżyć matka, stało się udziałem córki. W 1948 roku, kiedy Sophia Loren  miała czternaście lat, matka zabrała ją ze sobą do Rzymu. - Chciała, żebym została aktorką - mówi Loren - Poszłam za jej intuicją, bo wiedziałam, że ma rację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Rzymie Sophia Loren wzięła udział w konkursie piękności, w którym jednym z jurorów był Carlo Ponti. Choć producent był już wówczas żonaty, związał się z młodą dziewczyną. Załatwił jej lekcje gry aktorskiej i pomógł w rozwoju kariery. Ostatecznie rozwiódł się ze swą pierwszą żoną, by w 1966 poślubić Sophię. - Przy nim stałam się kobietą - mówi Loren. - Stałam się matką. I stałam się aktorką. On dawał mi wszystko, czego potrzebowałam. Bardzo mi go brakuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kariera Sophii Loren rozkwitła w Rzymie lat pięćdziesiątych, który był wówczas bardzo twórczym miejscem na mapie przemysłu kinematograficznego. Dziewczyna miała zaledwie szesnaście lat, gdy wystąpiła w swym pierwszym filmie &lt;em&gt;Le Sei Mogli di Barbablù&lt;/em&gt; (1950), ale szybko stała się prawdziwą gwiazdą. Niedługo potem Hollywood poznało posągową, seksowna brunetkę. Sophia Loren zaczęła kręcić filmy w Kalifornii, a jej ekranowymi partnerami zostawały największe sławy tamtej epoki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszym anglojęzycznym filmem włoskiej aktorki był zrealizowany z 1957 roku &lt;em&gt;Chłopiec na delfinie&lt;/em&gt;, w którym wystąpiła wraz z Alanem Laddem. W &lt;em&gt;Domu na łodzi&lt;/em&gt; (1958) Loren śpiewała pamiętne słowa &lt;em&gt;Presto, presto, do your very besto&lt;/em&gt; i oczarowała całkowicie swego filmowego partnera Cary&#039;ego Granta. Mówiono nawet, że gwiazdor miał się jej oświadczyć, ale Sophia zdecydowana był wyjść za Pontiego i czekała na jego rozwód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sophia Loren zagrała główne role w wielu znanych obrazach, spośród których warto wymienić  &lt;em&gt;Klucz&lt;/em&gt; z 1958 z udziałem Williama Holdena oraz &lt;em&gt;Milionerkę&lt;/em&gt; z 1960 z Peterem Sellersem. Wystąpiła także u boku Anthony&#039;ego Quinna w romantycznym westernie George&#039;a Cukora &lt;em&gt;Piękna złośnica&lt;/em&gt; (1960) oraz wraz z Clarkiem Gable&#039;em w &lt;em&gt;Zaczęło się w Neapolu&lt;/em&gt; w tym samym roku. Widzowie mogli podziwiać gwiazdę także w zrealizowanej sześć lat później &lt;em&gt;Arabesce&lt;/em&gt;, gdzie partnerem ekranowym Loren był Gregory Peck.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pobyt w Hollywood był dla mnie wielkim zaskoczeniem - mówi aktorka. - Miałam dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy lata. Na moje przyjęcia przychodziły wszystkie gwiazdy kina, nawet Barbara Stanwyck.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loren określa swoje hollywoodzkie filmy jako rozrywkę - coś, co robiła dla przyjemności, dla zabawy. Ale, jak twierdzi, mimo wszystko nie uważała ich za coś naprawdę ważnego. - Potrzebujemy rozrywki. Chcemy się bawić, zwłaszcza, gdy jesteśmy młodzi - mówi aktorka. - Trzeba też umieć śmiać się z siebie, mieć dystans. Zdaję sobie sprawę, że te filmy nie były milowymi krokami w mojej aktorskiej karierze. To tylko takie lekkie przerywniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapytana o tytuły obrazów, które uważa za najważniejsze w swoim zawodowym życiu, Loren wskazuje cztery filmy. Wszystkie są włoskie, a trzy z nich wyreżyserował Vittorio De Sica.&lt;br /&gt;
- Oczywiście &lt;em&gt;Matka i córka&lt;/em&gt;, zrealizowany w 1960 roku dramat z czasów drugiej wojny światowej - wymienia Sophia Loren. Za kreację w tym filmie została uhonorowana Oscarem dla najlepszej aktorki. - Lubię też bardzo &lt;em&gt;Małżeństwo po włosku&lt;/em&gt; (1964). To opowieść o kobiecie, która całe życie walczy, by znaleźć ojca dla swoich dzieci. Z kolei &lt;em&gt;Złoto Neapolu&lt;/em&gt; (1954) celebruje radość życia, pizzę i uciechę z tego, że można dzielić z innymi posiłki - konktynuuje aktorka. Ostatnim wymienionym przez nią filmem jest &lt;em&gt;Szczególny dzień&lt;/em&gt; Ettore Scoli z roku 1977. - Akcja filmu toczy się podczas wojny. Samotna kobieta (moja bohaterka) poznaje przypadkowo mężczyznę (Marcello Mastroianni); oboje mieszkają w tym samym budynku - opowiada aktorka. - Nowy znajomy jest gejem. W tamtych czasach gejów traktowano jako tych, którym odmawia się prawa do życia. Główna bohaterka ma romans z sąsiadem. To jedna z najpiękniejszych historii i najlepszych ról napisanych kiedykolwiek dla kobiety.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sophia Loren kontynuowała karierę, pracując nieprzerwanie do lat osiemdziesiątych, kiedy to nieco zmienił się jej ekranowy wizerunek. Nakręciła wówczas biograficzny film dla telewizji &lt;em&gt;Sophia Loren: Her Own Story&lt;/em&gt; (w 1980 roku) oraz serial &lt;em&gt;Mamma Lucia&lt;/em&gt; (osiem lat później), który powstał na podstawie powieści Mario Puzo z 1964 roku. Aktorka powróciła po kilku latach na wielki ekran, występując w drugoplanowej roli w &lt;em&gt;Prêt-à-Porter&lt;/em&gt; Roberta Altmana (1994) oraz w &lt;em&gt;Jeszcze bardziej zgryźliwych tetrykach&lt;/em&gt; (w następnym roku), gdzie wcieliła się w obiekt uczuć bohatera odgrywanego przez Waltera Matthau.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Biorąc pod uwagę, jak wiele otrzymałam od losu, byłoby nie na miejscu powiedzieć, że czegoś żałuję. Moja kariera potoczyła się w cudowny sposób. Kroczyłam zawsze swoją własną drogą. Myślę, że moje życie było jak bajka - twierdzi aktorka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
opracowała Nancy Mills/ fot. David James&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musical &lt;em&gt;Nine - Dziewięć&lt;/em&gt; Roba Marshalla trafi na ekrany polskich kin 22. stycznia. Obok Sophii Loren występują w nim Daniel Day-Lewis jako Guido Contini - filmowy syn włoskiej gwaizdy, a także Marion Cotillard, Penélope Cruz, Nicole Kidman, Kate Hudson i Judi Dench.&lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/14294-sophia-loren-ponownie-na-wielkim-ekranie#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/102">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/daniel-day-lewis">Daniel Day-Lewis</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/federico-fellini">Federico Fellini</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/judi-dench">Judi Dench</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/marcello-mastroianni">Marcello Mastroianni</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/musical">musical</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/nicole-kidman">Nicole Kidman</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/nine-dziewiec">Nine - Dziewięć</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/osiem-i-pol">Osiem i pół</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/penelope-cruz">Penelope Cruz</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/rob-marshall">Rob Marshall</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/sophia-loren">Sophia Loren</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/biografie">Biografie</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/film">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/14293/preview" length="18070" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Thu, 21 Jan 2010 02:23:35 +0100</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">14294 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Stałam się panią od dobrych opowieści - wywiad z Marleną de Blasi</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/14062-stalam-sie-pania-od-dobrych-opowiesci-wywiad-z-marlena-de-blasi</link>
 <description>&lt;strong&gt;Czytelnicy uwielbiają odnajdywać się w moich opowieściach, odczytują je bardzo osobiście. Mają wrażenie, jakbym pisała o nich i tylko dla nich. Mówią, że dzięki moim książkom czują się mniej samotni - opowiada Marlena de Blasi, autorka &lt;em&gt;Tysiąca dni w Wenecji&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Tysiąca dni w Toskanii&lt;/em&gt;. W lutym tego roku ukaże się jej kolejna książka &lt;em&gt;Tysiąc dni w Orvieto&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwadzieścia lat temu opuściła pani na dobre Amerykę i zamieszkała we Włoszech. Ale i tu  ciężko było pani zatrzymać się w jednym miejscu. Gdzie właściwie mieszka Marlena de Blasi? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;Jestem wędrowcem. Od zawsze. Wcześnie urodziłam dzieci, ale nawet gdy były małe, cały czas gdzieś podróżowaliśmy. Na plażach nad Atlantykiem rozkładaliśmy namioty nie dbając o to, czy nie zmyją nas fale, z jednym dzieckiem w nosidełku przy piersi i drugim trzymanym za rączkę przemierzaliśmy nieznane miasta... To były wspaniałe czasy. Często o nich myślę, może kiedyś opiszę je w kolejnej książce. Nie bez przyczyny też wybrałam taki a nie inny zawód. Pisząc o podróżach i kulinariach musiałam być ciągle w ruchu, poznawałam nowe miejsca. Chwytałam wiatr w żagle. Kiedy poznałam Fernanda, mojego męża, rzadko kiedy wyjeżdżał z Włoch. Dwa lub trzy razy spędził wakacje w Grecji. Tyle. Był jednak gotowy to zmienić - i od tej pory cały czas jesteśmy w drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;W takim razie czym jest dla pani dom?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dawniej takie pytanie sprawiało mi ból. Dzieciństwo nie dało mi poczucia zakorzenienia, ale dzięki temu miałam poczucie nieskrępowanej wolności i swobody. Gdziekolwiek trafiałam, tam był mój dom. Nowy. Kolejny. Mam już całą kolekcję takich domów. W Tysiącu dni w Wenecji i innych książkach nazywam miejsca, które kocham, &amp;quot;kolejnymi pokojami w moim domu&amp;quot;. W moim odczuciu dom stanowi przestrzeń obszerniejszą od tej, w której przebywam w danym momencie. Utożsamiamy stałe miejsce z bezpieczeństwem, a to często okazuje się bardzo iluzoryczne. Thomas Wolfe miał rację. Jeśli &amp;quot;nie ma powrotu&amp;quot; do domu w sensie fizycznym, to powinniśmy pielęgnować to wewnętrzne miejsce, które nosimy w sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nie tęskni pani za Stanami?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, nie tęsknię. Głównie z powodów, o jakich mówiłyśmy przed chwilą. Oczywiście są jeszcze inne przyczyny: polityczne, filozoficzne, kulturowe. Bardziej niż tęsknię, martwię się o Amerykę i Amerykanów. Dla Włochów zawsze będę &lt;em&gt;straniera&lt;/em&gt;, obca. Ale to nie jest dokuczliwe. Nawet jeśli dorastaliśmy w tym samym miejscu, zdarza się, że jesteśmy dla siebie obcy. W różnoraki sposób, na różnych poziomach naszej egzystencji. To jest normalne, ludzkie. W każdym razie ja lubię być osobno, trochę &lt;em&gt;particolare&lt;/em&gt;. We Włoszech mieszka wielu cudzoziemców. Żyją tu od dwudziestu, trzydziestu lat albo i dłużej, a nadal zachowują się niczym &amp;quot;kolonizatorzy&amp;quot;. Mieszkają przeważnie na wsi, ale codziennie robią krótkie wypady do miasta lub pobliskiego miasteczka - na zakupy lub po to, by posiedzieć w kawiarni. Poza tymi krótkimi momentami, gdy stykają się z lokalnymi mieszkańcami, utrzymują kontakty wyłącznie ze swoimi rodakami. Wychodzą wspólnie do restauracji, nie znając włoskiego, posługują się jakąś dziwaczną mutacją tego języka, walą pięścią o kontuar w małej gastronomii domagając się imbirowych ciasteczek i ogólnie rzecz biorąc traktują Włochów bardziej jak jakieś dziwne stworzenia niż ludzi. Oczywiście wyłączając &lt;em&gt;contessę&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;marchese&lt;/em&gt; i innych arystokratów. Chełpią się tymi znajomościami naokoło: &lt;em&gt;My friend, the contessa&lt;/em&gt;... Ale jest i inna strona medalu. Jeśli cudzoziemiec nie jest na lokalnej scenie jakimś użytecznym celem - bo nie jest bogaty albo rozrzutny, albo też nie sprowadza przyjaciół, którzy mogą finansowo zasilić lokalną społeczność - traktuje się go obojętnie, ignoruje. To jest chore, nie potrafię tego zrozumieć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Jest wiele książek typu &amp;quot;la dolce vita w Italii&amp;quot; pisanych przez anglosaskich autorów. Dlaczego tak chętnie piszą - pani również - o Włoszech i w czym tkwi tajemnica popularności takich książek?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Włochy zawsze przyciągały ludzi. Chciano je podbić, zdobyć, chciano w nich zamieszkać. Dzisiaj takich chętnych też nie brakuje. Ale ja inaczej podchodzę do tego tematu niż inni cudzoziemcy piszących o tym kraju. W moich książkach Włochy są tłem. Na pierwszym planie jest miłość, we wszystkich jej przejawach i formach. Gdyby Fernando był Hiszpanem, mieszkałabym w Hiszpanii i o niej pisała. A przede wszystkim pisałabym o miłości. Oczywiście tym, którzy lubią podróżować czy choćby czytać o podróżach, zawdzięczam fakt, że moje książki stały się bestsellerami. Niektórzy czytelnicy przyjeżdżają do Włoch tylko po to, by nas poznać. Są ciekawi tego, jak żyjemy, chcą żyć podobnie, jeść podobne potrawy i tak dalej. Być tam, gdzie my jesteśmy. Czasami odnoszę wrażenie, że chcą być nami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Często odwiedzają panią w domu? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Kiedy ukazała się &lt;em&gt;Lady in Palazzo&lt;/em&gt; wszyscy dowiedzieli się, gdzie mieszkamy. Zdarzało się, że moi czytelnicy zmieniali trasy swoich europejskich podróży po to tylko, by zahaczyć o Orvieto lub też decydowali się wręcz na coś w rodzaju pielgrzymki do nas. Zupełnie jakbyśmy byli jakimś zabytkiem. Myśleli: wpadniemy na chwilę, może wypijemy kieliszek wina, porozmawiamy. Czytelnicy sądzą, że nas znają. Bywają przez to nieco zaborczy. Wydaje im się czymś naturalnym, że mogą nas odwiedzić, kiedy chcą, a my powinniśmy ich oczekiwać. Czasami te odwiedziny są bardzo zabawne, a prawie zawsze - wzruszające. Wiele się przez nie uczę. A naszych sąsiadów i sklepikarzy bardzo cieszy to zainteresowanie. Właściciel pobliskiego sklepu spożywczego ma zwyczaj wywieszać przy wejściu specjalny biały fartuch z lnu. Gdy tylko zauważy, że ktoś dzwoni do naszych drzwi, zakłada go z wielką nonszalancją. Jeśli jesteśmy poza domem, a goście chcą poczekać, częstuje ich kanapkami i winem. Uwielbia, gdy robi się mu zdjęcia... Zawsze miałam szczęście do czytelników, którzy do mnie pisali. Ale nigdy nie wpadło mi do głowy, że będą mnie odwiedzać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;O  czym piszą w tych listach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwielbiają odnajdywać się w moich opowieściach, odczytują je bardzo osobiście. Mają wrażenie, jakbym pisała o nich i tylko dla nich. Mówią, że dzięki moim książkom czują się mniej samotni. Przez te lata w wielu krajach stałam się panią od dobrych opowieści. Pary czytają je sobie w łóżkach, pielęgniarki czytają pacjentom, starzejące się córki swoim osiemdziesięcio- i dziewięćdziesięcioletnim matkom, mężowie - żonom, żony - mężom... Otrzymuję wiele listów od nich. Potrzebują moich książek, dlatego nie mogę przestać pisać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmawiała Marta Bartosik&lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/14062-stalam-sie-pania-od-dobrych-opowiesci-wywiad-z-marlena-de-blasi#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/79">Książki</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/kuchnia-wloska">kuchnia włoska</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/marlena-de-blasi">Marlena de Blasi</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/podroz">podróż</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/podroze-z-dziecmi">podróże z dziećmi</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/tysiac-dni-w-orvieto">Tysiąc dni w Orvieto</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/tysiac-dni-w-toskanii">Tysiąc dni w Toskanii</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/tysiac-dni-w-wenecji">Tysiąc dni w Wenecji</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/wlochy">Włochy</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/ksiazka">Książka</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/kuchnia">Kuchnia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/14061/preview" length="20598" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Fri, 08 Jan 2010 13:02:01 +0100</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">14062 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Tomek Bagiński o Kinematografie</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/13379-tomek-baginski-o-kinematografie</link>
 <description>&lt;strong&gt;- Czym się  kierowałeś decydując się na &lt;em&gt;Kinematograf&lt;/em&gt;?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mieliśmy przepełnioną patosem, pompatyczną &lt;em&gt;Katedrę&lt;/em&gt;. Później dla odtrucia zrobiłem prześmiewczą satyrę &lt;em&gt;Sztukę spadania&lt;/em&gt; z lejącą się krwią, to pomyślałem, że teraz zrobię film, który najłatwiej można scharakteryzować, jako melodramat czy love story. To był dobry moment na kolejny krótki film będący jednak zupełnie czymś innym od poprzednich. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Czym dla Ciebie jest ten film?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Potraktowałem go też jako swego rodzaju warsztatowe wyzwanie. Teraz przyszedł czas na ponure wzruszenie. Ewidentnie intrygują mnie historie poruszające we mnie tą podatną strunę. Pewnie dlatego jeszcze nie zaangażowałem się w jakiś pełnometrażowy projekt, ponieważ nie kręcą mnie rzeczy przeznaczone dla dzieci tylko poważniejsza problematyka. Stąd, skoro bawię się już w animację, to zostają krótkie, ponure formaty. W &lt;em&gt;Kinematografie&lt;/em&gt; urzekł mnie sposób pokazania dramatu głównego bohatera, pozbawiony tego polskiego, ponurego brudu. Jest to bardzo nostalgiczna historia. Smutek, który tam się pojawia nie jest przytłaczający, czy odpychający. Mimo wszystko jest w tym jakieś ciepło. Dla mnie to jest właśnie siła tej historii oraz jej piękno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Skąd ten romantyzm?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chodziło o to, żeby pokazać pewne piękno tak, żeby nie przekroczyć cienkiej granicy, za którą jest już tylko kicz. Mam nadzieję, że większość widzów odbierze &lt;em&gt;Kinematograf&lt;/em&gt;, jako po prostu ładny film. O taki efekt zabiegaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Niezwykłe wrażenie robi muzyka.&lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
- Muzyka i dźwięk robi 50 procent efektu i nie można tego pod żadnym pozorem lekceważyć. Wiedziałem, że Adam Skorupa i Paweł Błaszczak, z którymi pracowałem przy &lt;em&gt;Wiedźminie&lt;/em&gt; poradzą sobie z tym tematem. Zapytałem Adama czy zrobi mi najlepsza muzykę, jaką kiedykolwiek napisał. Obiecałem mu, że skomponowany materiał będzie mógł nagrać z prawdziwą orkiestrą, do czego oczywiście doszło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Zrozumiałeś, co znaczy być reżyserem w filmie animowanym? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
- Film to nie tylko suma składowych elementów. Moja rola w nim polega na tym, żeby cokolwiek w nim samemu robić. W przypadku filmu animowanego jest tak dużo utalentowanych ludzi w procesie realizacyjnym, nierzadko lepszych grafików, rysowników i modelarzy, że mój udział powinien polegać na nie przeszkadzaniu im w pracy. Ja musze jedynie połączyć te wszystkie puzzle w coś, co stanie się historią i rzeczywiście będzie oddziaływało na ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- &lt;em&gt;Kinematograf&lt;/em&gt; to Twoje preludium do filmu pełnometrażowego?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Od strony technicznej faktycznie jest to przygotowanie do dużego metrażu. Poprzednie nasze filmy były produkcjami w jakimś sensie &amp;quot;partyzanckimi&amp;quot;. Była to grupa znajomych, która zbierała się i coś razem robiła. Budżety były znikome, więc odbywało się to wszystko na zasadzie koleżeńskiej przysługi. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z pierwszą produkcją, z którą postanowiliśmy się zmierzyć w sposób już w pełni zorganizowany, taki jak przy pełnym metrażu, z zachowaniem wszystkich koniecznych etapów. Już te nasze doświadczenia zdobyte przy &lt;em&gt;Kinematografie&lt;/em&gt; zaczynamy wykorzystywać przy kolejnych realizacjach, w tym reklamowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Zrobiliście ten film w angielskiej wersji językowej. Dlaczego?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na początku planowaliśmy nagrać presynchrony również po polsku, ale nie mogliśmy już więcej generować kosztów tego projektu. Wiedzieliśmy z kolei, że wersję angielską po prostu musimy mieć. Jeżeli planuje się odniesienie sukcesu z krótkim filmem, musi być on pokazany nie tylko na lokalnym rynku, ale przede wszystkim za granicą. Odbiorcami &lt;em&gt;Kinematografu&lt;/em&gt; będzie przede wszystkim widownia festiwalowa. Jakoś tego filmu musi być porządna, żeby nie było wstydu i dało się go oglądać. Na przykład Amerykanie nie cierpią czytać napisów. Stąd też oryginalna wersja filmu musiała być po angielsku, żeby właśnie nie stracić sporej grupy widzów. Presynchrony zostały nagrane w Anglii, z angielskimi aktorami i angielskim reżyserem dźwięku. W Polsce film będzie wyświetlany z polskimi napisami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;- Czy to ostatni krótkometrażowy film Tomka Bagińskiego?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To może być mój ostatni krótki metraż. Czas się zająć dłuższymi formami. Po pierwsze oczekują tego ludzie, po drugie mam też coraz więcej lat i czas po prostu iść dalej. W tym kraju jest to dość trudne, ale warto próbować. Pewnie też nie odetnę się w pełni od krótkich obrazów, ponieważ zamierzam jakieś rzeczy produkować, a inne robić też pod pseudonimami nie kojarzonymi z Tomkiem Bagińskiem. Formalnie najprawdopodobniej będzie to ostatni taki film Tomka Bagińskiego.&lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/13379-tomek-baginski-o-kinematografie#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/102">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/animacja">animacja</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/kinematograf">Kinematograf</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/mateusz-skutnik">Mateusz Skutnik</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/rewolucje">Rewolucje</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/tomasz-baginski">Tomasz Bagiński</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/film">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/komiks">Komiks</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/11748/preview" length="13736" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Wed, 02 Dec 2009 12:15:13 +0100</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">13379 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Dr Cisłak o udziale kompetencji i moralności w ocenie człowieka</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11739-dr-cislak-o-udziale-kompetencji-i-moralnosci-w-ocenie-czlowieka</link>
 <description>&lt;strong&gt;- Kiedy oceniamy samych siebie, zwracamy uwagę na kompetencje. Sukcesy lub porażki w nauce i w pracy znacząco determinują naszą samoocenę. Kiedy jednak myślimy o innych, większe znaczenie ma dla nas to, jak zachowują się w relacjach z otoczeniem, jakimi są ludźmi - czy dobrymi, lojalnymi, czy można na nich polegać - tłumaczy dr Aleksandra Cisłak, adiunkt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i w Instytucie Psychologii PAN. Laureatka stypendium START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w wywiadzie dla PAP mówi o spostrzeganiu społecznym oraz o psychologii politycznej w kontekście rozwiązywania konfliktów.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nauka w Polsce: Kiedy oceniamy siebie i innych stosujemy podobne kryteria?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Dr Aleksandra Cisłak:&lt;/strong&gt; Nie całkiem. Kiedy ludzie spostrzegają sami siebie, zwracają uwagę głównie na kompetencje. Studentka, która zdała egzamin, widzi siebie w lepszym świetle, niż wtedy, kiedy spotkało ją niepowodzenie. Ale gdy ocenia innych, to przywiązuje wagę do czegoś, co według różnych wersji społecznej dwuwymiarowego modelu spostrzegania społecznego nazywa się albo moralnością albo wspólnotowością. Generalnie chodzi o to, jakim ktoś jest człowiekiem - czy dobrym dla innych ludzi, lojalnym, czy można na nim polegać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Co jeszcze bierzemy pod uwagę, kiedy wyrabiamy sobie sądy o innych? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Większość moich publikacji - w tym doktorat - dotyczyła dwuwymiarowego modelu spostrzegania społecznego. Jednym z ważniejszych projektów badawczych, którym się zajmowałam, był sposób oceny innych ludzi w kontekście własnego interesu. Okazuje się, że ludzie w bardzo dużej mierze biorą pod uwagę własny interes, oceniając innych. Kiedy są to politycy, na których chcielibyśmy głosować, wówczas własny interes jest głównym punktem odniesienia w postrzeganiu działań polityka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: To nie wydaje się zaskoczeniem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Nie, natomiast jest wiele ciekawych zjawisk, które ludzi zadziwiają, a są regułą. Na przykład fakt, że kiedy ktoś działa na rzecz swojego własnego interesu, to interpretujemy to w kategoriach jego kompetencji. Natomiast jeżeli ktoś działa na rzecz interesów innych ludzi, to interpretujemy jego działania w kategoriach moralności lub wspólnotowości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Czy może Pani podać przykład takiej sytuacji? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Janina Ochojska, która robi wiele dobrego dla innych ludzi, nie jest postrzegana przez pryzmat swojej sprawności, jako osoba kompetentna w tym, co robi. W ocenie innych jest osobą prospołeczną, pomocną innym. Możemy jednak nie odnosić się do konkretnych osób, ale do samych działań. Jeśli widzimy, że są to działania na rzecz innych, to będziemy je postrzegać nie przez pryzmat kompetencji, ale wspólnotowości. Jest to ważne, jeśli zastanowimy się, jak ludzie oceniają prace innych ludzi - takich, którzy produkują coś, co nie jest bezpośrednio związane z ich własnym interesem, albo takich, którzy zajmują się w pracy działaniem na rzecz innych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Co jest ważniejsze dla naszych przełożonych - kompetencje czy nasz kręgosłup moralny? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Wpływ władzy na wydawanie sądów o ludziach to kolejny problem, którym się teraz zajmuję. Wstępne wyniki moich badań pokazują, że ludzie, którzy znajdują się w wysokiej pozycji władzy, postrzegają innych częściej przez pryzmat kompetencji. Ci zaś, którzy są podwładnymi, częściej postrzegają innych przez pryzmat wspólnotowości albo moralności. Chodzi o to, że podwładni koncentrują się na tym, co jest dla nich najważniejsze - czyli na przykład, czy nasz szef i osoby umiejscowione wyżej w hierarchii są lojalne, godne zaufania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Szefa to nie interesuje? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Jako szefowie jesteśmy skłonni te same zachowania postrzegać przez pryzmat kompetencji lub ich braku. Kiedy słyszymy, że ktoś pomógł sąsiadowi naprawić samochód poproszony o to rano przed wyjazdem do pracy i udało mu się to w ciągu kilku minut, to myślimy sobie, jaki ktoś jest sprawny albo efektywny. Tak to wygląda z wysokiej pozycji władzy. Kiedy jesteśmy w sytuacji podwładnego, to myślimy sobie: jaki on pomocny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Skąd Pani dowiaduje się o tych tajemnicach? Jak wyglądają kulisy badań psychologicznych? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Jestem eksperymentalnym psychologiem społecznym. Moja praca, podobnie jak wiele badań z psychologii społecznej, polega na skłonieniu grupy ludzi do myślenia w pewien sposób. Proszę ich na przykład, żeby przypomnieli sobie sytuację związaną ze sprawowaniem władzy nad innymi, krótko ją opisali, a następnie dokonali interpretacji pewnej listy zachowań - tej samej, jaką otrzymują osoby proszone o wspomnienia z czasów, kiedy byli czyimiś podwładnymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: A co interesuje Panią w dziedzinie psychologii politycznej? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Zajmuję się też strategiami rozwiązywania konfliktów. Badam, w jaki sposób możliwości poznawcze człowieka i wyznawana przez niego ideologia powoduje, że wybiera on te, a nie inne strategie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Walka albo szukanie kompromisu? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC:&lt;/strong&gt; Nauka dzieli strategie rozwiązywania konfliktów na konstruktywne i destruktywne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze polegają na rozwiązaniach siłowych, które mają pokazać naszemu przeciwnikowi z kim ma do czynienia. W grę nie musi przy tym wchodzić siła fizyczna, ale na przykład agresja słowna czy szantaż. Strategie te polegają głównie na tym, że ludzie chcą przeforsować swoje zdanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugim przypadku ludzie spostrzegają konflikt jako oznakę tego, że coś należy zmienić w ich środowisku czy życiu. Wtedy myślą o tym, że druga strona może mieć trochę racji, warto więc przedyskutować z nią optymalne rozwiązanie problemu. W moich badaniach zastanawiam się, od czego to zależy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Współpracuję z dr Agnieszką Golec z Middlesex University w Wielkiej Brytanii. W tej chwili zajmuję się przygotowywaniem rozdziału na ten temat do nowego międzynarodowego podręcznika psychologii społecznej z prof. Januszem Reykowskim. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Nagroda taka, jak stypendium FNP, pomaga w realizacji tych zadań? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AC: &lt;/strong&gt;Stypendium pozwala skupić się na pracy naukowej. Pozwala na wytchnienie od szukania dodatkowych źródeł zarobku. Dzięki niemu mogłam pojechać do Sopotu na letnie seminarium, gdzie przygotowywaliśmy wspólne projekty ze specjalistami z Holandii i USA. Myślę, że dla wielu stypendystów takie wyróżnienie to sygnał, żeby robić dalej to, czego się podjęliśmy wybierając karierę naukową. To bardzo pomaga w trudnych chwilach zwątpienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Dziękuję za rozmowę.&lt;/strong&gt;  &lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11739-dr-cislak-o-udziale-kompetencji-i-moralnosci-w-ocenie-czlowieka#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/106">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/kompetencje">kompetencje</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/psychologia">psychologia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/psychologia-spoleczna">psychologia społeczna</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/spoleczenstwo">społeczeństwo</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/wspolpraca">współpraca</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/zachowania-spoleczne">zachowania społeczne</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/rodzina">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <pubDate>Thu, 10 Sep 2009 01:48:18 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11739 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Doc. Górniak: dydaktyk musi być pasjonatem</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11680-doc-gorniak-dydaktyk-musi-byc-pasjonatem</link>
 <description>&lt;strong&gt;Praca ze studentami jest dosyć rutynowa. Z uczniami jest inaczej. Z młodzieżą pracuje się ciekawie, szczególnie na uczelni. Uczymy myśleć, bałamucimy, prowokujemy, pokazujemy, że matematyka i fizyka nie są takie straszne. Ale żeby porwać młodzież, dydaktyk musi być pasjonatem - uważa doc. Janusz Górniak z Instytutu Matematyki i Informatyki na Wydziale Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowiec od wielu lat organizuje prestiżowe Mistrzostwa w Grach Matematycznych i Logicznych oraz prowadzi wiele inicjatyw edukacyjnych, m.in. Studium Talent, które co roku gromadzi około 2 tys. maturzystów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nauka w Polsce: Matematyk mógłby siedzieć nad komputerem, książkami, artykułami naukowymi. Pan jednak robi wiele ponad to, co jest obowiązkiem naukowca. Na Studium Talent spotykają się tłumy młodzieży, krajowe Mistrzostwa w Grach Matematycznych i Logicznych mają rangę olimpiady, a Pana podopieczni zdobywają hurtem złote medale mistrzostw świata. Co Pana motywuje do tej pracy?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Janusz Górniak:&lt;/strong&gt; Jest w Polsce wymierająca klasa ludzi - nauczycieli pasjonatów, społeczników. To może nieskromnie brzmi, ale tak właśnie jest. Tacy ludzie zdarzają się wszędzie, w tym wśród matematyków na Politechnice Wrocławskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dr Rościsław Rabczuk, dziś honorowy przewodniczący komitetu organizacyjnego Mistrzostw w Grach Matematycznych i Logicznych w Polsce, jako pierwszy nawiązał 23 lata temu kontakt z Francuską Federacją Matematyków w Paryżu organizującą światowy finał tych mistrzostw. Byliśmy wtedy w Algierii na wieloletnim kontrakcie, znaliśmy język francuski i jako czynni dydaktycy wciąż prowadziliśmy rozmaite kursy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugim pasjonatem jest doc. Zbigniew Romanowicz, który niestety od kilku lat choruje, a miał niespotykaną smykałkę do układania zadań dla dzieci. We trzech zaczynaliśmy rozkręcać nasz konkurs i inne inicjatywy, dziś już ugruntowane. Mamy w sobie żyłkę organizatorów, nosi nas, jesteśmy bardziej dydaktykami, niż naukowcami i lubimy to. Po prostu lubimy uczyć utalentowane dzieciaki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Trudno jest zorganizować tak duże przedsięwzięcie, jak krajowe mistrzostwa matematyków?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JG:&lt;/strong&gt; Jeśli chcesz coś w Polsce zrobić, musisz uzbroić się w cierpliwość. Musisz udowodnić, że potrafisz uczyć, musisz dać się poznać, żeby ludzie chcieli przyjść na twoje wykłady. Rzecz w tym, żeby w pierwszych latach zrobić to społecznie, choć to nie jest popularne wśród współczesnych młodych ludzi. Konkurs to rzeczywiście duże przedsięwzięcie, zaplanowane na cały rok. Na pewno w jego organizacji pomógł mi fakt, że przez 20 lat byłem prodziekanem wydziału. Myślę, że dobrze wykorzystałem możliwości swojej funkcji. Dziś we Wrocławiu jesteśmy dopieszczeni, prezydent miasta przyjmuje nas i pokrywa naszym laureatom koszt podróży na paryski finał. Fundatorami nagród w finale krajowym są prezydent RP, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, minister edukacji. Choć nie mamy sponsorów strategicznych ani własnych pieniędzy, to potrafiliśmy poprzez swoją działalność dotrzeć do ludzi, którzy mogli nam pomóc. To zasługa wielu akcji edukacyjnych, jakie prowadzimy we Wrocławiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Jak się uczy studentów, a jak uczniów zdolnych, ale dużo młodszych?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JG:&lt;/strong&gt; Ze studentami sprawa jest najprostsza, to są dorośli ludzie, mówi się im na &amp;quot;pan&amp;quot;, relacje są oficjalne. Student przychodzi na wykład, porozmawia z prowadzącym, w końcu zda egzamin. To jest dosyć rutynowe. Z uczniami jest inaczej. Z młodzieżą pracuje się ciekawie, szczególnie na uczelni - w prowadzonym przez nas Studium Talent. Od samego początku - a 20 lat temu był to wyjątkowy pomysł - chcieliśmy uczyć ich inaczej niż w szkole. Uczymy myśleć, bałamucimy, prowokujemy, pokazujemy, że matematyka i fizyka nie są takie straszne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Czy nie ma konfliktu między szkołą a Wami, jeśli chodzi np. o metody rozwiązywania zadań?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JG:&lt;/strong&gt; Już na pierwszych zajęciach mówię uczniom, że nasze wykłady nie są prowadzone wbrew szkole. To jest uzupełnienie, zebranie dotychczasowej wiedzy, inne podejście. Na Politechnice uczymy maturzystów matematyki na bazie programu I roku studiów. Wiadomo, że są to uczniowie na różnym poziomie, musimy więc prowadzić różne analizy i syntezy. Myślę, że nauczyciel w szkole cieszy się, że jego podopieczni do nas przychodzą, że zobaczą uczelnię, przetrą szlaki. Nauczyciel wie, jak my ich bałamucimy, jak dokładamy, uzupełniamy. Nigdy nauczycieli nie oceniamy, nigdy nie krytykujemy, zapraszamy ich również na wykłady otwarte, gdzie i niektórym z nich zapala się ta &amp;quot;iskra&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Jaki powinien być dobry dydaktyk?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JG:&lt;/strong&gt; Ze 120 moich pracowników w Instytucie do pracy z dziećmi mogę wybrać najwyżej pięciu - i to muszą być najlepsi, super nauczyciele, którzy uczą całym sobą, którzy potrafią porwać uczniów. Wszystko opiera się na pasjonatach. To są takie osoby, którzy nawet bez zapłaty poprowadziłyby wykład w sobotę o godz.7.30. Ja od 20 lat prowadzę wykłady o 7.30 i mam 500 osób na dużej sali. Wyobraża sobie pani?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP:&lt;/strong&gt; Mam nadzieję wziąć kiedyś udział w jednym z nich. Dziękuję za rozmowę. &lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11680-doc-gorniak-dydaktyk-musi-byc-pasjonatem#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/106">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/edukacja">edukacja</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/janusz-gorniak">Janusz Górniak</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/nauczyciele">nauczyciele</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/rodzina">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/3283/preview" length="5374" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Sun, 06 Sep 2009 19:57:56 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11680 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Katarzyna Growiec o poszukiwaniu tajemnicy zadowolenia z życia</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11385-katarzyna-growiec-o-poszukiwaniu-tajemnicy-zadowolenia-z-zycia</link>
 <description>&lt;strong&gt;Ludzie, którzy są towarzyscy lub utrzymują rozbudowaną sieć kontaktów społecznych z innymi, lepiej radzą sobie w życiu. W kapitale społecznym nie chodzi o to, co wiesz - jak w kapitale ludzkim - ale kogo znasz, żeby dobrze sprzedać wiedzę, którą posiadasz - tłumaczy w wywiadzie dla PAP Katarzyna Growiec ze Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, tegoroczna stypendystka programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nauka w Polsce: Co to jest kapitał społeczny? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Katarzyna Growiec:&lt;/strong&gt; To relatywnie nowa koncepcja w socjologii. Można powiedzieć, że kapitał społeczny to &amp;quot;chody&amp;quot; i &amp;quot;odpowiednie kontakty&amp;quot; - wtedy mówimy o kapitale wiążącym - a więc tendencji do tworzenia zamkniętej grupy, silnie popierającej własnych członków, nawet kosztem osób z zewnątrz. Taką grupą jest np. mafia czy różnego rodzaju kliki i koterie. Jednak kapitał społeczny to przede wszystkim - i taki typ kapitału społecznego przeważa w krajach Europy Zachodniej - tzw. kapitał pomostowy, który polega na tworzeniu otwartych sieci społecznych, w których ludzie korzystają nawzajem ze swoich zasobów (umiejętności, troski, uwagi, dóbr materialnych). Bardzo dobrze oddaje to przykład nieodpłatnej wymiany usług, który funkcjonuje już w niektórych krajach Europy Zachodniej - dzięki specjalnej stronie internetowej można znaleźć osobę, która np. posprząta nam mieszkanie w zamian za lekcje angielskiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Jakie praktyczne znaczenie mają Pani badania?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KG:&lt;/strong&gt; Moje badania opierają się na danych reprezentatywnych dla całej populacji dorosłych Polaków. Można więc na ich podstawie formułować wnioski na temat tego, jakie jest polskie społeczeństwo i snuć przypuszczenia, jak się będzie zmieniało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje się, że główny wniosek, który się nasuwa jest taki, że potrzebna jest zmiana funkcjonowania Polaków. Potrzebne jest przejście od społeczeństwa opartego na kapitale wiążącym do społeczeństwa opartego na kapitale pomostowym. Bez tego będziemy społeczeństwem tradycjonalistycznym i mało innowacyjnym. Jak to zrobić? Wydaje się, że kluczem jest wzrost społecznego zaufania ludzi do siebie nawzajem, być może bogacenie się społeczeństwa, przejrzysty system prawny i sprawna policja. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Czy w toku swoich prac odkryła Pani zjawiska, których się nie spodziewała? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KG:&lt;/strong&gt; Tak. Między innymi odkryłam, że istnieje coś w rodzaju napięcia między kontaktami z rodziną pochodzenia (rodzice, dziadkowie, bracia, siostry, wujkowie, ciotki, kuzyni etc.), a satysfakcją z kontaktów z rodziną z wyboru (małżonek lub partner, dzieci). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje się, że między tymi dwiema kategoriami osób - rodziną pochodzenia i rodziną z wyboru - następuje jakaś rywalizacja czy konflikt. Tak jakby osoby, które utrzymują częste kontakty z rodziną pochodzenia nie potrafiły się cieszyć ze swojego związku i dzieci albo na odwrót - osoby niezadowolone ze związku szukały pocieszenia u rodziny pochodzenia. Jednocześnie zauważyłam, że nie ma takiego napięcia między kontaktami z przyjaciółmi i znajomymi a satysfakcją ze związku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Jak można badać &amp;quot;zaufanie wśród Polaków&amp;quot; albo &amp;quot;zadowolenie z życia&amp;quot;?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KG:&lt;/strong&gt; Być może jest to naiwne podejście, ale socjologowie próbują mierzyć zaufanie społeczne i zadowolenie z życia i często mają poczucie, że faktycznie je zmierzyli. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmuję się badaniami sondażowymi dotyczącymi Polski i innych krajów europejskich - a więc analizuję dane ilościowe tzn. odpowiedzi respondentów z wielostronicowych kwestionariuszy z pytaniami zamkniętymi. Takie dane zostawiają na boku niuanse ludzkiej psychiki, jednak mówią dużo o społeczeństwie jako całości, o jego specyfice. Można np. pokazać, że w porównaniu z innymi społeczeństwami Polacy są nieufni wobec innych ludzi i niezadowoleni ze swojego życia. Najszczęśliwsi i najbardziej ufni są mieszkańcy krajów skandynawskich. Patrząc więc na te kraje można być może odkryć, czego brakuje w Polsce, a co czyni np. Norwegów czy Duńczyków szczęśliwymi i ufnymi ludźmi. Jednak wciąż pozostaje ważne pytanie: czy Polacy rzeczywiście chcą być ufni albo szczęśliwi? Czy chcą się zmienić? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od zaufania społecznego bardziej skomplikowanym wymiarem do zbadania jest zadowolenie z życia. Badając je trzeba być ostrożnym, bo ma ono wiele wymiarów - począwszy od psychobiologicznego, który przejawia się wrodzoną chęcią do życia lub jej brakiem, po zadowolenie z różnych aspektów własnego funkcjonowania - stanu zdrowia, pracy, bliskiego związku, edukacji, oceny sytuacji politycznej i ekonomicznej kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Jak Pani sądzi, dlaczego to właśnie Pani przyznano stypendium START?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KG:&lt;/strong&gt; Podejrzewam, że eksperci FNP uznali, że wyniki moich badań są obiecujące. To dla mnie bardzo ważne wyróżnienie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Co zmieniło w Pani życiu dołączenie do grona stypendystów? &lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KG:&lt;/strong&gt; Utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje badania mają sens, że mówią coś istotnego o polskim społeczeństwie. Przyznanie tego stypendium było dla mnie bardzo ważne. Mam wrażenie, że stypendium START stało się znakiem rozpoznawczym - mówi o tym, że osoby, które je dostały są naprawdę dobrze zapowiadającymi się młodymi badaczami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;NwP: Dziękuję za rozmowę.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*** &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Katarzyna Growiec&lt;/strong&gt; jest absolwentką Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW. W 2004 roku otrzymała półroczne stypendium na Uniwersytecie Maastricht. Równolegle do studiów doktoranckich w SNS ukończyła studia doktoranckie w Szkole Głównej Handlowej. W ramach projektów badawczych prowadzi i intensywnie rozwija współpracę międzynarodową. Należy do European Sociological Association oraz European Association of Experimental Social Psychology. Ekspert; jest też sekretarzem panelu społeczno-ekonomicznego w Narodowym Programie Foresight Polska 2020.  &lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11385-katarzyna-growiec-o-poszukiwaniu-tajemnicy-zadowolenia-z-zycia#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/106">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/badania-naukowe">badania naukowe</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/filozofia">filozofia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/katarzyna-growiec">Katarzyna Growiec</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/przyjazn">przyjaźń</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/radosc">Radość</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/socjologia">socjologia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/spoleczenstwo">społeczeństwo</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/szczescie">szczęście</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/zachowania-spoleczne">zachowania społeczne</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/zaufanie">zaufanie</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/rodzina">Rodzina</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/10553/preview" length="10379" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Tue, 25 Aug 2009 16:18:23 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11385 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Sven Nykvist o pracy z Tarkowskim</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11332-sven-nykvist-o-pracy-z-tarkowskim</link>
 <description>To nie ilość świateł sprawia, że film jest imponujący, wręcz przeciwnie, chodzi o stworzenie odpowiedniej atmosfery przy użyciu minimalnej ich ilości. Tarkowski jest niesamowicie wrażliwy na światło, ale jeszcze ważniejszy dla niego jest obraz sam w sobie oraz ruch w nim zawarty… Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim sposobem reżyserowania. Nie powie jak wyobraża sobie scenę, ani jakie ma oczekiwania dopóki nie spojrzy w kamerę - moją kamerę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reżyseruje przy użyciu kamery. To mi na początku przeszkadzało, miałem wrażenie, że wchodzi w moje kompetencje, ale odbyliśmy szczerą rozmowę, a on wyjaśnił mi, że zawsze w ten sposób reżyseruje. Oczywiście ufał mi we wszystkich kwestiach związanych z kamerą, on przy użyciu kamery zajmował się choreografią scen. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Andriej i ja w końcu się porozumieliśmy, wszystko stało się proste, dobrze zorganizowane i oczywiste. Zgadzałem się z nim i z jego zamiarami, nie było żadnych przeszkód, zszarganych nerwów, tylko fascynacja i przyjemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku mojej kariery nauczyłem się dwóch ważnych rzeczy. Pierwsza to akceptować wszystkie wyzwania i podchodzić do nich z odwagą. Może co najwyżej ci się nie udać, a to nie jest takie straszne. Najgorsza jest bojaźliwość, bo jej efektem jest przeciętność. Drugą ważną rzeczą jest skromne traktowanie swoich osiągnięć i szanowanie opinii innych ludzi pracujących z tobą. Nauczył mnie tego Albert Schweitzer. Miałem nakręcić o nim film i wszystko szło nie tak, ale on pokazał mi, że pokora może dawać siłę i energię do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze staram się być szczery i pokorny. Relacje międzyludzkie są niezwykle ważne, więc nie należy nigdy na siłę przekonywać innych do naszych racji. Trzeba słuchać, rozmawiać i znajdywać rozwiązanie, które odpowiada wszystkim. Oczywiście w środku możesz wrzeć ze złości, ale trzeba czekać aż się ochłonie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną z najważniejszych umiejętności w pracy operatora jest umiejętność przystosowania, poszukiwanie stylu, który, pomimo że jest bardzo osobisty, jest osadzony w kontekście konkretnego filmu, nad którym właśnie się pracuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poglądy Tarkowskiego na scenę są odmienne od poglądów innych reżyserów. On nie rozkłada scen na długie ujęcia, średnie zbliżenia i zbliżenia. Jego kompozycje są niekonwencjonalne, a w jego scenach jest niezwykle dużo działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze dążyłem do prostoty. Im prostsze wszystko - światło, sceneria, ruchy kamery - tym lepszy zazwyczaj jest efekt. To właśnie jest jeden z wielu poglądów, które dzieliliśmy z Tarkowskim. Gdy spoglądam wstecz, zastanawiam się, czy w ogóle się w czymś nie zgadzaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Andriej zachęca, zmusza nas do uwrażliwienia się na nowe doznania, do pokonywania ograniczeń. To nie odnosi się jedynie do nas, którzy tworzyliśmy ten film, ale także do ludzi, którzy będą go oglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===========&lt;br /&gt;
Sven Nykvist - wybitny szwedzki operator, współpracował m.in. z Ingmarem Bergmanem przy realizacji filmu &lt;em&gt;Fanny i Aleksander&lt;/em&gt;. Z Andriejem Tarkowskim pracował przy realizacji filmu &lt;em&gt;Ofiarowanie&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11332-sven-nykvist-o-pracy-z-tarkowskim#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/102">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/andriej-tarkowski">Andriej Tarkowski</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/fanny-i-aleksander">Fanny i Aleksander</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/ingmar-bergman">Ingmar Bergman</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/kino-autorskie">kino autorskie</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/ofiarowanie">Ofiarowanie</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/sven-nykvist">Sven Nykvist</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/film">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <pubDate>Tue, 11 Aug 2009 13:00:33 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11332 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Andriej Tarkowski mówi o...</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11326-andriej-tarkowski-mowi-o</link>
 <description>&lt;strong&gt;Andriej Tarkowski mówi o swoim pierwszym spotkaniu z realizacją filmową, filmach autorskich, czasie, wodzie, kolorze, filmie jako zawodzie i sposobie na życie oraz o publiczności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Swoim pierwszym spotkaniu z realizacją filmową:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Niektórzy filmowcy od początku czują, że film jest ich sposobem na życie. Ja miałem wątpliwości, nie obchodził mnie on za bardzo. Wiedziałem o większości aspektów technicznych, ale nie traktowałem go - w przeciwieństwie do poezji, muzyki czy literatury - jak metody ekspresji. Nawet po nakręceniu &lt;em&gt;Dziecka wojny&lt;/em&gt; nie do końca rozumiałem rolę reżysera. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego, że film może zbliżać do esencji duchowości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Filmach autorskich:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Kino opiera się na dwóch typach reżyserów: na tych, którzy imitują otaczający nas świat i na tych, którzy tworzą swój własny świat, czyli poetów kina. Uważam, że tylko tacy poeci jak Bresson, Dowżenko, Mizoguchi, Bergman, Bunuel czy Kurosawa mogą na stałe zapisać się na kartach historii. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Czasie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Myślę, że kino jest jedyną formą sztuki opierającą się na koncepcji czasu. Nie mam na myśli tworzenia w czasie, bo to dotyczy również innych form sztuki, takich jak balet, muzyka, teatr. Mam na myśli &amp;quot;czas&amp;quot; w sensie dosłownym. Czym jest ujęcie od chwili gdy powiemy &amp;quot;akcja&amp;quot; do chwili gdy powiemy &amp;quot;stop&amp;quot;? To tworzenie rzeczywistości, sposób na zatrzymanie czasu, który pozwala nam na ciągłe kręcenie i &amp;quot;odkręcanie&amp;quot;. W żadnej innej formie sztuki nie da się tego zrobić. Dlatego też kino jest mozaiką czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Wodzie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
W moich filmach zawsze jest woda. Lubię wodę, a w szczególności strumyki. Morze jest zbyt rozległe. Nie budzi we mnie strachu, ale jest dla mnie zbyt monotonne. W naturze cenię rzeczy małe. Mikrokosmos zamiast makrokosmosu; ograniczone płaszczyzny. Uwielbiam japońskie podejście do natury. Oni koncentrują się na ograniczonej przestrzeni, w której odzwierciedlony jest bezkres. Woda jest tajemniczym żywiołem ze względu na swoją jednolitą strukturę. Jest bardzo fotogeniczna, odzwierciedla ruch, głębię, zmiany. Nie ma nic piękniejszego od wody. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Kolorze:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Filmy kolorowe na początku swojej kariery wydawały się bardziej realistyczne, ale teraz stanowią już tylko ślepą uliczkę. Kino w kolorze to duży błąd. Wszystkie formy sztuki próbują dotykać prawdy i szukać generalizacji, myśli przewodniej, ale prawda życiowa nie jest analogiczna do prawdy filmowej. &lt;br /&gt;
Kolor jest elementem naszego fizjologicznego i psychologicznego spostrzegania świata zewnętrznego. Żyjemy w kolorowym świecie, a nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy, dopóki ktoś nie zwróci nam na to uwagi. Nie myślimy o kolorze patrząc na kolorowy świat. Kiedy robimy kolorowe ujęcie, organizujemy kolor, wkładamy go w ramkę, a potem wmuszamy tysiące takich pocztówek w widza. Dla mnie biel i czerń jest bardziej ekspresyjna i realistyczna bo nie rozprasza widza, ale pozwala mu skoncentrować się na istocie filmu. Moim zdaniem kolor sprawił, że film jest bardziej sztuczny i mniej prawdziwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Filmie jako zawodzie i sposobie na życie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Lubię wymyślać moje filmy, pisać scenariusz, tworzyć ujęcia, szukać miejsc do zdjęć. Samo kręcenie nie jest interesujące. Gdy wszystko zostało już przemyślane, trzeba to tylko przy pomocy techniki przełożyć na obraz, a to po prostu nudne. Nigdy nie udało mi się oddzielić filmów od życia, a zawsze musiałem wybierać. Wielu reżyserów potrafi żyć w określony sposób, a idee odzwierciedlane w ich filmach są czymś osobnym, potrafią rozdwoić swój umysł. Ja nie potrafię. Dla mnie kino nie jest po prostu pracą. To moje życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Publiczności:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Nigdy nie rozmyślam o nastawieniu publiczności. Trudno się w nią wczuć, jest to bezsensowne i męczące. Niektórzy ludzie próbują przewidywać sukces lub porażkę filmu, ale ja nie jestem jednym z nich. Najlepszą postawą, jaką można przyjąć wobec publiczności jest pozostawanie sobą, używanie własnego języka, który będzie dla nich zrozumiały. Poeci i autorzy nie próbują zaskarbić sobie sympatii, nie wiedzą jak zadowalać. Wiedzą, że publiczność ich zaakceptuje.&lt;br /&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11326-andriej-tarkowski-mowi-o#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/102">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/andriej-tarkowski">Andriej Tarkowski</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/czas">czas</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/kino-autorskie">kino autorskie</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/woda">woda</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/film">Film</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <pubDate>Tue, 11 Aug 2009 11:56:48 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11326 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Nowy teatr Jandy i Bagdad Cafe w Polonii</title>
 <link>http://pozytywy.com/artykuly/11290-nowy-teatr-jandy-i-bagdad-cafe-w-polonii</link>
 <description>&lt;p&gt;
&lt;strong&gt;Zespół przygotowujący w warszawskim Teatrze Polonia polską prapremierę musicalu &lt;em&gt;Bagdad Cafe &lt;/em&gt;jest już po pierwszych próbach choreograficznych. Główne role zagrają Ewa Bułhak i Katarzyna Groniec. - Śpiewają rewelacyjnie. Piosenka &lt;em&gt;Calling You&lt;/em&gt; w wykonaniu obu artystek to jest po prostu coś nieprawdopodobnego - oceniła reżyser spektaklu Krystyna Janda podczas spotkania z publicznością na Festiwalu Filmu i Sztuki &amp;quot;Dwa Brzegi&amp;quot; w Kazimierzu Dolnym.&lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Janda zdradziła również, że w repertuarze drugiej, po Teatrze Polonia, sceny, którą zamierza otworzyć w Warszawie wiosną przyszłego roku, znajdzie się spektakl o Kalinie Jędrusik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Pierwszy musical w Polonii&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szczerze mówiąc ta wersja teatralna jest nie jest tak dobra jak filmowa - opowiadała Krystyna Janda podczas spotkania w Kazimierzu. - Myślę, że trzeba włożyć trochę wysiłków adaptacyjnych, żeby to wystawić, ale naszym sukcesem jest zupełnie inna rzecz: to, że absolutnie rewelacyjne tłumaczenia piosenek zrobili Magdalena Czapińska i Andrzej Poniedzielski. Magdzie dałam teksty damskie, Andrzejowi teksty męskie i wyszły zabawne, wspaniałe piosenki. Co prawda w piosence o sprzątaniu jest rym &amp;quot;Janda sprzątanda&amp;quot;, bo już Andrzejowi nic innego nie wychodziło... - śmiała się szefowa Teatru Polonia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie Magdalena Czapińska przetłumaczyła na potrzeby spektaklu tekst słynnej ballady &lt;em&gt;Calling You&lt;/em&gt;, którą będzie można usłyszeć podczas przedstawienia... cztery razy z czterema różnymi tekstami. - Magda cztery razy napisała tekst dlatego, ze jest śpiewany w czterech różnych sytuacjach bohaterek. Kasia  śpiewa refleksyjnie, a Ewa Bułhak jasno, prosto i mocno, potem śpiewają obie w duecie, a na koniec, kiedy się rozstają, śpiewają jeszcze raz z tęsknoty i kiedy znowu się spotykają. W oryginale piosenka jest śpiewana tylko dwa razy, ale ja zażyczyłam sobie cztery. A niech śpiewają, tak ładnie to robią... - powiedziała Janda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choreografię do spektaklu przygotowuje Emil Wesołowski, a nad scenografią pracuje Magda Maciejewska.- Na koniec kupiliśmy numer cyrkowy, z którego żyły trzy pokolenia rodziny z Kazachstanu. I tym numerem cyrkowym w wykonaniu obu pań będzie się kończyło całe przedstawienie - zdradziła reżyser. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na premierowy spektakl zapowiadany na 26. września nie ma już biletów, ale Krystyna Janda pocieszył widzów, że &lt;em&gt;Bagdad Cafe&lt;/em&gt; zostanie wystawione w Teatrze Polonia 17. razy dzień po dniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nowa scena Krystyny Jandy w Warszawie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/strong&gt;Fundacja Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury podpisała 29. lipca umowę o współpracy z MAX- filmem i umowę dzierżawy budynku dawnego Kina Ochota. Za niespełna rok ma powstać w tym miejscu nowy teatr pod nazwą Och-Teatr. Ale ośrodek zainauguruje swoją działalność już w październiku tego roku: przez tydzień na prowizorycznej scenie odbędą się m.in. koncerty Krystyny Jandy, Marii Peszek, Katarzyny Nosowskiej i Gaby Kulki. Wystąpi także grupa Mumio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chciałabym, żeby to było miejsce, w którym będzie można usłyszeć piosenkę literacką, aktorską i piosenkę wziętą z teatru - wyjaśniła Krystyna Janda. - Nie ma takiego miejsca w Warszawie. Coraz częściej przychodzą do nas młodzi ludzie, którzy śpiewają właśnie piosenkę literacką i proszą nas o premiery, bo żaden teatr ich nie wpuszcza, nie ma sali, która specjalizowałaby się w takim repertuarze. Dlatego postanowiliśmy, że będzie to miejsce na spotkania z takimi piosenkami, w których tekst jest co najmniej równie ważny jak muzyka - powiedziała prezes Fundacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Och-Teatrze będą również grane pełnowymiarowe spektakle. - Mam już w głowie cały repertuar, ale powiem tylko tyle, że planuję prapremierę spektaklu o Kalinie Jędrusik, ponieważ czeka ona od dawna na spektakl o sobie. Chciałabym, aby zagrał w nim pan Tomek Karolak, bo po co jakaś kobieta ma udawać Kalinę? A Tomek ją zagra fantastycznie - przekonywała Janda. Tekst sztuki napisał Michał Zabłocki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spektakle i koncerty to nie jedyne plany Krystyny Jandy związane z Och-Teatrem. - Marzę o tym, żeby napisać program edukacyjny dla młodzieży i żeby cztery razy w tygodniu przedpołudniami odbywały się tam lekcje teatru, filmu, opery i tańca, i żeby każdy z cykli prowadził ktoś wybitny z tej dziedziny, by można było dowiedzieć się podczas nich rzeczy, których nie można przeczytać w książkach i spotkać wspaniałych ludzi. Zajęcia poświęcone operze będzie prowadził pan Pietras, już się zgodził. Na każde spotkanie będzie zapraszał specjalistów: śpiewaczki, reżyserów i scenografów operowych - opowiadała Krystyna Janda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budynek Kina Ochota czeka na razie generalny remont. - To będą na razie zabiegi pozwalające wpuścić publiczność. W tej chwili sytuacja jest naprawdę tragiczna: wszystkie kable leżą na ziemi, trzeba wymienić elektryczność, w piwnicy woda stoi do kostek, po prostu ta sala nie nadaje się do żadnej eksploatacji. Musimy zrobić wstępny remont, żeby publiczność czuła się tam bezpiecznie - wyjaśniła Janda. Otwarcie Och-Teatru po wstępnej adaptacji planowane jest na wczesną wiosnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Magdalena Walusiak 
&lt;/p&gt;</description>
 <comments>http://pozytywy.com/artykuly/11290-nowy-teatr-jandy-i-bagdad-cafe-w-polonii#comments</comments>
 <category domain="http://pozytywy.com/taxonomy/term/103">Teatr</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/bagdad-cafe">Bagdad Cafe</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/gabriela-kulka">Gabriela Kulka</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/katarzyna-groniec">Katarzyna Groniec</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/katarzyna-nosowska">Katarzyna Nosowska</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/krystyna-janda">Krystyna Janda</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/maria-peszek">Maria Peszek</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/mumio">Mumio</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/musical">musical</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/nosowska">Nosowska</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/tagi/teatr-polonia">Teatr Polonia</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/artykuly">Artykuły</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/teatr">Teatr</category>
 <category domain="http://pozytywy.com/kategorie/wywiady">Wywiady</category>
 <enclosure url="http://pozytywy.com/image/view/10755/preview" length="31922" type="image/jpeg" />
 <pubDate>Mon, 03 Aug 2009 02:05:50 +0200</pubDate>
 <dc:creator>mw</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">11290 at http://pozytywy.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
