2009-06-24 17:00
2009-11-15 18:00

Muzeum Mazowieckie w Płocku
ul. Kazimierza Wlk. 11 B
Muzeum Mazowieckie w Płocku, Spichlerz
Do 15. listopada można oglądać wystawę fotografii i zbiorów Andrzeja Bieńkowskiego Ostatni wiejscy muzykanci w Muzeum Mazowieckim w Płocku. Jest to dokumentacja fotograficzna i filmowa badań terenowych prowadzonych przez Bieńkowskiego od 1980 do 2007 roku.Na wystawie prezentowane są zarówno archiwalne wiejskie zdjęcia z wesel i zabaw, jak i te bardziej współczesne. Wystawę dopełniają instrumenty z kolekcji autora oraz filmy.
Ekspozycji towarzyszy muzyka oraz projekcje trzech filmów:
Ostatni wiejscy muzykanci, 2009, A.Bieńkowski
Muzyka żydowska w pamięci wiejskich muzykantów, 2009, A.Bieńkowski
Powrót do źródeł, F. Trzeciak
"Prezentowana w muzealnym Spichlerzu wystawa etnograficzna ma za zadanie zadać kłam potocznemu pojęciu o muzyce ludowej. Owo pojęcie ukształtowane zostało poprzez rozmaite festiwale, konkursy, imprezy plenerowe, podczas których przebrani w rekonstrukcje strojów ludowych artyści grają i tańczą na scenie wedle opracowanego z góry scenariusza. "Muzyka ludowa" kojarzy się często ze sztampą, sztucznością, jaka musiała się wkraść, gdy wiejską muzykę wyrwano z jej naturalnego środowiska, a jej wirtuozi wykluczeni z muzycznego mainstreamu wsi przez nowe mody, porzucali instrumenty. Gdy na wsi pojawili się działacze kultury, zachęcili muzykantów o słabszych umiejętnościach do wyjścia na scenę, która stała się dla nich okazją do nobilitacji. Ubrano ich w odpowiednie stroje, przykazano jak należy grać zgodnie z "kanonem regionu". Owi działacze, etnografowie ustalając kanony nie brali pod uwagę rozwoju wiejskiego muzykowania. Nowe instrumentarium, melodie, maniery zostały zatem poza nawiasem "ludowości". A muzykanci grający wedle zmieniających się gustów wiejskiej publiczności przestali cieszyć się zainteresowaniem badaczy.
Andrzej Bieńkowski, gdy po raz pierwszy w radiu usłyszał wiejskiego wirtuoza skrzypiec, nie był etnografem. Był artystą malarzem. Nie bacząc jednak na etnograficzne standardy dał się porwać nucie geniuszu, jaka jeszcze w środkowopolskiej wsi tliła się dogasając. Samodzielnie zaczął jeździć po wsiach i nagrywać. Za własne pieniądze kupował odpowiedni sprzęt, docierał w najbardziej zapomniane zakątki, zmagał się z pogodą i ludzkimi charakterami, z kryzysem paliwowym, poświęcał cenny czas. Można powiedzieć, że zdążył na ostatnią chwilę i dzięki własnej determinacji zdołał ocalić dla potomnych fragmenty dawnego świata - dźwięki, jakich już nie usłyszymy, twarze, których nie zobaczymy i historie, które więcej mówią nam o istocie życia (nie tylko muzycznego) na wsi niż monograficzne, naukowe opisy.
Niedawno w Spichlerzu czynna była wystawa rysunków J. Głogowskiego i K. W. Kielesińskiego. Ich autorzy nie szczędząc sił dokumentowali polskie stroje z początków XIX wieku. Ich praca ukazuje strój ludowy w zupełnie innej perspektywie niż ta, która utrwaliła się w poglądach etnografów. Dzięki wysiłkowi ich, Kolberga i innych mniej znanych fascynatów kultury ludowej mamy dziś świadomość korzeni kultury narodowej, na którą wszak nie tylko szlacheckie tradycje się złożyły. Należy zatem Andrzeja Bieńkowskiego zaliczyć do grona tych wielkich a wymienionych powyżej postaci, które nie bacząc na własne interesy, formalny obowiązek dokonały dzieła wielkiego. Wielki ukłon należy się żonie pana Andrzeja - Małgorzacie, która niestrudzenie towarzyszyła mężowi w tej "szalonej" i "niepraktycznej" działalności.
Zwiedzając wystawę można podziwiać fotografie wykonane przez Andrzeja Bieńkowskiego. Ich autentyzm sprawia, iż podziwiane w wydanych przez niego książkach, uderzają swym oryginalnym pięknem, każą się "jeść łyżkami", nie tracąc przez lata swej świeżości. Oglądając zdjęcia, czytając towarzyszące im teksty, zwiedzający usłyszy nagrania prawdziwej wiejskiej muzyki i będzie mógł zweryfikować swoje wyobrażenie na jej temat z dźwiękami ocalonymi przez Bieńkowskiego. Jedną z części wystawy stanowi mała sala kinowa, w której wyświetlane są filmy nagrane przez autora w terenie oraz dokument o samym autorze. W Spichlerzu można także nabyć wydawnictwa fonograficzne i książkowe autora wystawy. Mistrzowsko ujęta istota zjawiska, niesamowite opisy wizyt u muzykantów i świetne zdjęcia sprawiają, iż te publikacje z pewnością zainteresują nie tylko badaczy, muzyków, ale i osoby nie zainteresowane muzyką ludową.
Sama wystawa skierowana jest nie do specjalistów ale do każdego zainteresowanego autentyzmem i pięknem niekoniecznie prezentowanym na deskach filharmonii czy ścianach największych galerii".
Grzegorz Piaskowski, kurator wystawy, Dział Etnografii MMP


dodaj do Wykop.pl
dodaj do Gwar.pl